Każdy z nas odbiera świat za pomocą zmysłów – wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku, a także zmysłów wewnętrznych, takich jak równowaga (układ przedsionkowy) czy czucie głębokie (propriocepcja). To dzięki nim wiemy, gdzie jesteśmy w przestrzeni, co się wokół nas dzieje, czy jesteśmy bezpieczni, czy coś nas drażni, uspokaja, pobudza, przeraża. Dorosły człowiek zwykle potrafi rozpoznać, kiedy zmysły są przeciążone i wie, jak zadbać o swoją regulację – zredukować hałas, opuścić tłum, przyciemnić światło, poszukać ciszy czy ruchu. Dziecko – zwłaszcza małe – dopiero się tego uczy. A żeby mogło się tego nauczyć, potrzebuje uważnego i zaangażowanego dorosłego, który będzie przewodnikiem w świecie bodźców.
O wrażliwości sensorycznej
Wrażliwość sensoryczna to sposób, w jaki dana osoba odbiera, przetwarza i reaguje na bodźce z otoczenia. Jedne dzieci są bardziej wrażliwe na dźwięki, inne na zapachy, faktury ubrań, światło, a jeszcze inne potrzebują więcej ruchu lub mocniejszych bodźców dotykowych, by poczuć swoje ciało. Wrażliwość ta nie jest niczym złym – jest cechą indywidualną, jak temperament. Ale może stać się źródłem trudności, jeśli nie zostanie rozpoznana, zrozumiana i odpowiednio zaopiekowana. Jeśli taką wrażliwość zostawimy samą sobie, może generować poważne problemy, które będą przekładać się na codzienne funkcjonowanie dziecka, w tym na relacje z rówieśnikami czy problemy szkolne.
Dziecko i świat bodźców – kiedy jest za dużo, a kiedy za mało
Niektóre dzieci reagują bardzo silnie na drobne bodźce – skarżą się na szwy w ubraniach, na skarpetki, drażni je hałas, unikają dotyku, źle znoszą zapachy czy intensywne światło. Mówimy wtedy o nadwrażliwości sensorycznej. Takie dzieci mogą mieć trudność ze skupieniem się w głośnym otoczeniu, reagować płaczem lub agresją na niespodziewany dotyk czy hałas. Inne dzieci z kolei wydają się być „niewrażliwe” – stale potrzebują mocnych wrażeń, skaczą, uderzają, wchodzą na meble, ściany, szukają silnych bodźców. To może świadczyć o podwrażliwości sensorycznej – ich układ nerwowy potrzebuje więcej stymulacji, by zarejestrować informacje z otoczenia.
Jak rozpoznać, że dziecko ma trudności z regulacją bodźców?
Wyróżniamy kilka sygnałów, które mówią nam, że coś może nie funkcjonować poprawnie. Naszą uwagę powinno zwrócić szczególnie to, jeśli dziecko bardzo szybko się rozdrażnia w głośnym lub zatłoczonym miejscu, ma trudność z noszeniem określonych ubrań, nie toleruje metek, butów, czapek, reaguje silnym niepokojem lub agresją na nagły dotyk lub dźwięk. Dziecko może mieć trudność z koncentracją uwagi, często wydaje się być „wszędzie”, stale szuka ruchu, kręci się, uderza, skacze, ściska, wydaje się być przy tym „nieobecne”, trudno do niego dotrzeć. Często też warto zwrócić uwagę na to, czy trudno mu się wyciszyć, czy ma problemy z zasypianiem, czy ma wybiórczość pokarmową, unika pewnych faktur i struktur jedzenia.
Dlaczego to takie ważne?
Dziecko, które nie radzi sobie z regulacją bodźców, często nie rozumie, co się z nim dzieje. Może czuć się przytłoczone, przestraszone, sfrustrowane. Może reagować płaczem, wycofaniem, agresją lub nadmiernym pobudzeniem. A dorośli – jeśli nie rozumieją, z czego wynikają te reakcje – mogą uznać je za „złe zachowanie”, „manipulację” albo „niegrzeczność”. Tymczasem to są komunikaty – dziecko mówi w ten sposób: „Coś jest dla mnie za trudne. Pomóż mi!”.
Rola rodzica: towarzysz, tłumacz, opiekun regulacji
Twoje dziecko potrzebuje, byś być. Byś obserwował, zwracał uwagę w jakich sytuacjach jest mu trudno, co je uspokaja, wycisza, a co przeciąża. Pytaj – starsze dzieci warto zapytać „Co cię zdenerwowało?”, „Czy jest za głośno?”. Następnym krokiem jest regulacja środowiska, czyli jak już zauważmy w czym problem, ograniczmy ilość bodźców, zabierzmy dziecko z zatłoczonego miejsca, pozwólmy mu się wyciszyć gdzieś w kącie, w bezpiecznej „bazie”, przyciemnijmy światło. Naszą rolą jest też pomoc w nazywaniu i rozumieniu tego, co się dzieje. Dlatego tak ważne jest nazywanie sytuacji przez dorosłych – „Widzę, że ten dźwięk cię bardzo wystraszył. To normalne, że niektóre dźwięki są dla ciebie za głośne.” Warto też uczyć, jak samemu się wyregulować. Istnieje wiele prostych strategii samoregulacji, jak techniki oddechowe, kołdry obciążeniowe, ruch czy kąciki ciszy. I wreszcie zaakceptuj różnorodność! Nie każde dziecko będzie funkcjonować „jak inne”. Wrażliwość nie jest słabością – to część tożsamości.
Nie musisz wiedzieć wszystkiego – ale musisz chcieć zrozumieć
Nie jesteśmy w stanie jako rodzice przewidzieć i rozwiązać każdej trudności naszego dziecka. Ale jeśli jesteśmy uważni, jeśli słuchamy nie tylko słów, ale też zachowań, jeśli jesteśmy otwarci na to, że nasze dziecko może mieć inną wrażliwość niż my – robimy pierwszy i najważniejszy krok.
Jeśli zauważasz, że twoje dziecko ma duże trudności w codziennym funkcjonowaniu z powodu bodźców – warto skonsultować się z terapeutą integracji sensorycznej lub psychologiem dziecięcym. Im wcześniej zaczniemy rozumieć i wspierać – tym łatwiej będzie dziecku budować poczucie bezpieczeństwa, spójność wewnętrzną i odporność na stres.
Autor: Mariola Kocjan, pedagog specjalny, psycholog, terapeuta metody neurorozwojowej INPP oraz terapeuta metody EMDR









